Wybieram wolność

Obraz

Dziś jestem trzeźwy, ale długo nie wiedziałem, że to w ogóle jest możliwe. Moja historia zaczęła się, gdy wypiłem swój pierwszy łyk alkoholu. Już wtedy, chociaż tego nie rozumiałem, odpaliło się we mnie coś, co później przejęło całe moje życie. Nie było niewinnego picia. Nie było kontroli. Była tylko coraz mocniejsza potrzeba, żeby uciec od siebie, od emocji, od rzeczywistości.

Dziś jestem trzeźwy, ale długo nie wiedziałem, że to w ogóle jest możliwe. Moja historia zaczęła się, gdy wypiłem swój pierwszy łyk alkoholu. Już wtedy, chociaż tego nie rozumiałem, odpaliło się we mnie coś, co później przejęło całe moje życie. Nie było niewinnego picia. Nie było kontroli. Była tylko coraz mocniejsza potrzeba, żeby uciec od siebie, od emocji, od rzeczywistości.

Z czasem alkohol stał się dla mnie odpowiedzią na wszystko. Na stres, na samotność, na poczucie pustki, na wstyd, który narastał we mnie z każdym kolejnym dniem. Piłem, żeby nie czuć. Piłem, żeby udawać, że żyję. Prawda była jednak taka, że krok po kroku umierałem. Stawałem się kimś, kogo nie chciałem znać. Kłamcą. Człowiekiem, który ranił tych, którzy go kochali. Człowiekiem, który nie miał już siły patrzeć w lustro. Moje życie było piekłem - takim codziennym, cichym, klejącym się do człowieka piekłem, z którego nie ma ucieczki. Alkohol zabierał mi sen, zdrowie, relacje, marzenia. Zabierał mi godność. A ja dalej piłem, bo nie znałem już innej drogi.

Najciemniejszy moment przyszedł wtedy, gdy nie widziałem już sensu życia. Chciałem umrzeć. Byłem przekonany, że tak będzie lepiej - dla mnie, dla innych, dla świata. Wtedy dotarła do mnie brutalna prawda: alkohol chce mnie zabić, a ja mu w tym pomagam. I jeśli niczego nie zmienię, to mnie tu po prostu nie będzie. To właśnie wtedy trafiłem na mityng AA. Nie szukałem cudów. Szukałem choćby jednego dowodu, że ktoś rozumie mój ból. A tam siedzieli ludzie, którzy mówili rzeczy, których nie odważyłem się powiedzieć sam sobie. Ich historie były moimi historiami. Ich strach był moim strachem. I po raz pierwszy od bardzo dawna poczułem, że może nie jestem sam.

Zacząłem pracować z Programem Dwunastu Kroków. Zacząłem słuchać, a nie tylko mówić. Zacząłem godzić się z tym, kim jestem: alkoholikiem. Nie kimś "trochę pijącym", nie kimś "z problemem", tylko alkoholikiem. I to przyjęcie prawdy stało się początkiem mojego ratunku. Wspólnota AA stała się dla mnie czymś więcej niż miejscem spotkań. To jest fundament mojego trzeźwienia. To jest mój dom. To jest miejsce, w którym mogę być szczery, w którym mogę płakać, śmiać się, upadać i wstawać. Wspólnota AA jest jednym z najważniejszych elementów mojego życia. To tam odzyskałem nadzieję. To tam nauczyłem się żyć.

Dziś moje życie wygląda inaczej, niż kiedykolwiek sobie wyobrażałem. Nie jest idealnie, ale prawdziwie. Każdego dnia budzę się trzeźwy i każdego dnia świadomie wybieram trzeźwość. Nie dlatego, że muszę, ale dlatego, że pamiętam piekło, z którego wyszedłem. Pamiętam ten mrok tak dokładnie, że nie potrzebuję już więcej dowodów. Wiem, dokąd mnie prowadzi alkohol. I wiem, dokąd prowadzi mnie Program.

Dziś jestem radosny. Jestem wdzięczny. Uczę się żyć tak, jak myślałem, że nie potrafię. A wszystko to dzięki temu, że któregoś dnia usiadłem na swoim pierwszym mityngu i zdecydowałem, że nie chcę umierać.

Nazywam się Przemek i każdego dnia wybieram wolność. I za tę wolność dziękuję Wspólnocie AA, mojemu Bogu, moim ludziom i każdemu, kto podał mi rękę, kiedy nie miałem siły podnieść własnej.

Przemek


Opublikowano: 06.12.2025 r.

Ogłoszenia
Zapraszamy na mityng

Grupa AA "Pomocna Dłoń"

środa, godz. 18.00

Łomża, ul. Wąska 93 (kościół pw. św. Andrzeja Boboli)

dom parafialny, sala na samej górze

Modlitwa o pogodę ducha

Boże, użycz mi pogody ducha,
Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić
Odwagi, abym zmieniał to co mogę zmienić
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.